Po sobotnim meczu poprosiliśmy trenerów o ocenę spotkania:
Trener zespołu gości - Mariusz Grząba:
Mimo że z Zabkowic do Zawiercia nie jest daleko to na mecz nie dojechaliśmy.
Nie popełniliśmy tyle indywidualnych błędów we wszystkich sparingach przed ligą ile w tym meczu. Bramki które traciliśmy to były takie trochę futbolowe jaja. Bo jak inaczej nazwać jeżeli nasz zawodnik wykonując aut podaje do przeciwnika w polu karnym, jeżeli zawodnik będąc ostatnim podejmuje decyzję żeby kiwać się z napastnikiem czy ostatni obrońca blokując piłkę lecącą do bramkarza nie dogadują się ze sobą czy strzał zawodnika z Warty z dalszej odległości pluje nasz bramkarz pod nogi napastnika. Na boisku w tym meczu widziałem zespół ktory mentalnie byl w katastrofalnym stanie. Jeżeli dodamy do tego naszą nieskuteczność ,nie wykorzystywaliśmy sytuacji jakie w sparingach kończyliśmy bez problemu to nie ma innego wytłumaczenia niż głowa. Oczywiście gratuluję drużynie Warty zasłużonego zwycięstwa i życzę powodzenia w kolejnych meczach a my musimy dotrzeć do głów zawodników bo tam widzę problem jaki nieśliśmy w tym meczu bo nie poznawałem swojej drużyny i decyzji jakie podejmowali.
Jestem pewny że dostaliśmy lekcje i nauczkę i drużyna w kolejnych meczach wyjdzie na boisko w innym stanie mentalnym i wrócimy na właściwe tory bo tej drużynie nie przystoi przegrywać w takim stylu.
Trener zespołu gospodarzy - Bartosz Zachara: "Zwycięstwo, czyli plan minimum wykonany."
Zanim przejdziemy do meczu to chciałbym z tego miejsca podziękować kibicom, którzy w tak licznej grupie przyszli nas wspierać. Z pewnością ich obecność zmotywowała nas jeszcze bardziej do walki o zwycięstwo, natomiast głośny doping prowadzony przez naszych młodych zawodników z Akademii był świadectwem tego, że jesteśmy jednym wielkim organizmem, co jest kluczowe w rozwoju całego klubu. Brawo Wy! Dziękujemy!
Sobotni mecz z Unią Ząbkowice stał pod znakiem wielu niewiadomych. Począwszy od tego, że pierwsze mecze po zimie rządzą się swoimi prawami, poprzez zmianę nawierzchni ze sztucznej na naturalną, a kończywszy na wielkiej rewolucji w sztabie oraz w kadrze naszego rywala. To wszystko sprawiało, że choć drużyna Unii Ząbkowice okupowała po rundzie jesiennej ostatnie miejsce w tabeli, niczego przed pierwszym gwizdkiem nie mogliśmy być pewni.
Plan na mecz był prosty. Bez względu na wszystko 3 pkt. muszą zostać w Zawierciu i tak też się stało. Mecz od pierwszej do ostatniej minuty raczej mieliśmy pod kontrolą. Jedyny moment, w którym drużyna przeciwna napędziła nam strachu, miał miejsce przy stanie 1:0, kiedy to zawodnik drużyny przeciwnej znalazł się w sytuacji sam na sam z naszym bramkarzem, ale Kacper Kowalczyk zachował się fantastycznie, broniąc trudny strzał i udowadniając już nie pierwszy raz, że jest prawdziwym "goatem" w swoim fachu. Przeciwnicy co prawda ostęplowali jeszcze naszą poprzeczkę w drugiej połowie, ale wynik wtedy już był bezpieczny.
Strzelanie bramek w tym meczu wzięli natomiast na swoje barki zawodnicy z największym doświadczeniem w naszej drużynie. Dwukrotnie na listę strzelców wpisał się niezawodny Adamiecki, który już zdążył nas przyzwyczaić, że strzelanie bramek to dla niego tzw. normalny dzień w biurze. Po jednym trafieniu dołożyli natomiast wracający w szeregi Warty Bębenek oraz Chmielewski, który jak "wściekły byk" ruszył z własnej połowy, wywierając presję w pierwszej kolejności na pomocniku drużyny przeciwnej, a następnie na obrońcy, któremu ostatecznie odebrał piłkę i niczym rasowy napastnik skierował ją do bramki.
Bardzo się cieszę z faktu, że doświadczeni zawodnicy w trudnych momentach biorą na siebie odpowiedzialność za wynik. Są dla mnie wielkim wsparciem zarówno na boisku, jak i poza nim. Widać, że Warta jest dla nich czymś więcej niż tylko kolejnym przystankiem w piłkarskiej przygodzie.
Teraz skupiamy się już na przygotowaniach do wyjazdowego meczu z Kamionką Mikołów. Mam nadzieję, że nasza drużyna, zbudowana zwycięstwem w pierwszej kolejce, pójdzie za ciosem i po raz kolejny udowodni swoją wyższość na boisku, zarówno pod kątem piłkarskim, jak również determinacji i zaangażowania.